Potrawy kraju samurajów

Uczestnicy wyjazdów do Japonii, których głównym celem są studia sztuk walki, uznają za punkt honoru umiejętność posługiwania się pałeczkami i potrzebę spróbowania wszystkich potraw kraju samurajów, z najbardziej dziwnie wyglądającymi i pachnącymi włącznie. Temat „kulinarny” obecny jest w niektórych relacjach wręcz jako jeden z wiodących – opisy dotyczą „prawdziwego japońskiego jedzenia”, wyjścia na sushi, bogato zastawionego stołu, kolacji w małym gronie lub pożegnalnej sayonara party ze stażu International Martial Arts Federation (IMAF) (zob. Buchhold 2002). Oprócz przedstawionych zainteresowań autora kuchnią japońską i relacji z innych doznań kulinarnych można przytoczyć kolejne przykłady oceny walorów kulinarnych przez turystów. Oto one: „Kuchnia włoska jest może mniej wyrafinowana od francuskiej, ale umożliwia niespieszne delektowanie się posiłkiem. Na ten specyficzny rytuał należy rezerwować minimum około godziny, bo tyle czasu mija od zamówienia i podania np. wina (coś jak apéritif) do zaserwowania deseru. Pierwszym daniem jest pasta – najczęściej kluski, od długich spaghetti po świderki, rurki, muszelki itp., w jakimś sosie (przepraszam, raz była zupa). Drugie jest bardziej urozmaicone. Oczywiście polski uczony nie może zbytnio »zaszaleć« na tego typu zagranicznej delegacji, dysponując środkami jedynie na podstawowe koszty pobytu. Nie zwiedzałem więc różnych restauracji, ufając w pełni stołówce hotelowej” (Cynarski 2004 b).

error: Content is protected !!